Już w wieku 4 lat robił sobie gitarę z… patyczków z naciągniętymi gumkami, które miały imitować struny. A gdy skończył 7 lat chwycił za prawdziwą gitarę. Marzył o szkole muzycznej, ale tabor był ciągle w drodze i nie miał stałego adresu…
Gdy zaś skończył 16 lat zaciągnął się do zespołu weselnego i zdobył doświadczenie, które pozwoliło mu w 1983 roku założyć własną formację – cygański zespół pieśni i tańca Nova Roma. W swojej karierze koncertował ze sławą muzyki romskiej, Edwardem Dębickim, a także Jerzym Słotą z zespołu VOX. Dał w swoim życiu ponad 1000 koncertów. Przez kilka lat prowadził także Fundację Miłośników Kultury i Tradycji Romów. Trudno o romską pieśń, której nie znałby Mirek. Ostatnio wziął także udział w spektaklu „Jawnuta” Teatru Wielkiego w Poznaniu opowiadającego o losach Romów. Śpiewał w nim hymn romski „Djelem, djelem”, czyli „Szedłem, szedłem” – pieśń opowiada o wędrówce Romów przez świat, a Mirek jakby śpiewał o swoim dzieciństwie…
Jego największym muzycznym osiągnięciem jest… syn Wiktor. Pęka z dumy, że chłopak zdobył wykształcenie muzyczne. To właśnie Wiktor namówił tatę na wzięcie udziału w naszym programie.
Na fali festiwalowych sukcesów rozpoczęła współpracę z greckim zespołem Orfeusz. Cieszyli się dużą popularnością, koncertowali w całej Polsce. Po jednym z występów manager Krystyny Giżowskiej zaproponował jej karierę solową. Wybrała zespół, później związała się ze sceną estradową i założyła rodzinę.
W 1990 roku przez PAGART wyjechała do Niemiec, gdzie śpiewała przez blisko dwie dekady. Po powrocie do Polski w 2008 roku przez wiele lat występowała w lokalach i hotelach regionu Karkonoszy, ale wszystko ucichło w pandemii. Regularnie występuje w hotelu w Świeradowie-Zdroju. Po wyróżnieniu na Senioralnym Festiwalu Piosenki Artystycznej we Wrocławiu i udziale w finale ogólnopolskiego konkursu „Piosenka jest dobra na wszystko”, obiecała sobie, że za rok znów da się poznać ludziom.
Jej udział w „The Voice Senior” to spełnienie danej sobie obietnicy. Dziś do konkursu podchodzi inaczej niż w wieku dwudziestu lat. Jej motto brzmi: „Bo jak nie teraz, to kiedy?”.
W liceum kupił wymarzoną gitarę, dzięki której został gitarzystą w lokalnym zespole Express. Kontynuował grę w wojsku, a po opuszczeniu koszar zatrudnił się jako muzyk w restauracjach. Tam otrzymał propozycję od kolegi ze szkolnej ławki, perkusisty gdańskiego zespołu Cytrus i tak został wokalistą hard-rockowego zespołu odnoszącego duże sukcesy. W 1985 roku wystąpili jako gwiazda wieczoru w Jarocinie, ale w ‘86 zakończyli działalność, a on oficjalnie stał się tenorem po Szkole Muzycznej II stopnia. Po nawiązaniu współpracy z Pagartem trafił na pół roku do Finlandii razem z Krzysztofem Prusikiem.
Mieszka w Krynicy Morskiej, gdzie wraz z żoną prowadzi pensjonat. Występuje w restauracjach, barach, hotelach, sanatoriach, na spotkaniach seniorów i przeglądach muzycznych. Na stałe wpisał się w muzyczny krajobraz nadmorskiej miejscowości. Występ w „The Voice Senior” jest jego wielkim marzeniem od pierwszej edycji programu. Jest szczęśliwy, że wreszcie udało mu się je spełnić.
Pokochał przyrodę jako mały chłopiec, spędząjąc czas w sielskich warunkach u babci na Kielecczyźnie. Już wtedy wiedział, że z przyrodą zwiąże swoją przyszłość. Po powrocie do domu w Krakowie uciekał od miejskiego zgiełku do świata książek. Dziś ma na koncie dwa tomiki wierszy i pisze pierwszą książkę.
Jego talent wokalny odkryła nauczycielka muzyki, stał się się muzyczną wizytówką szkoły. Zaoferowano mu nawet akordeon, jeśli zda egzamin do Szkoły Muzycznej. Zdał, ale do niej nie dotarł. Akordeon nie był argumentem – marzył o gitarze! Od kolegi z internatu nauczył się gry i został basistą w szkolnym zespole rockowym. Po technikum leśnym trafił do leśniczówki w Puszczy Augustowskiej. W lesie nie trzeba nic udawać i można być sobą – uważa.
Udział w „The Voice Senior” to kolejna przygoda, bo lubi gdy coś się dzieje. Chce sprawdzić ile zostało z tego chłopaka zachwycającego kiedyś głosem poznańskiego słowika.
Jego pierwszy muzyczny występ odbył się w I klasie szkoły podstawowej, kolejny – dopiero w szkole średniej. Kupił pierwszą gitarę akustyczną i rozpoczął przygodę z muzyką: przeglądy z piosenką poetycką i grę w zespołach rockowych. Brał udział w przeglądzie zespołów i wokalistów rockowych w katowickim Spodku. Uznany juror powiedział o nim: „jednego Krawczyka już mamy i wystarczy”. Mimo tego ballada w jego wykonaniu pojawiła się w telewizji i w radiowej „Powtórce z rozrywki”. Przez kolejne lata występował wszędzie, gdzie się dało.
Od kilku lat spełnia się w roli prowadzącego lokalną wersję konkursu muzycznego inspirowanego „The Voice of Poland”. Tym bardziej jest ciekawy, jak od telewizyjnej kuchni wygląda „The Voice Senior”. Dla niego to wyzwanie i ciekawa przygoda.
Ostatecznie wylądowała na… Politechnice. Studiowała organizację i technikę transportu, ale po godzinach realizowała się artystycznie – śpiewała na przykład w kabarecie Palcem w oko, uświetniała też każdą imprezę swoim wokalem z gitarą.
Zawodowo przez wiele lat pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego i tłumaczka. Od późnych lat 90. zaś zaczęła utrzymywać się z muzyki – śpiewała z zespołem Happy Singers z Białegostoku. Tęskno jej było jednak do rodzimych brzmień – pochodzi z Podlasia i całe dzieciństwo spędziła w otulinie rzeki Biebrzy. W 2005 roku skrzyknęła koleżanki i założyła grupę kabaretowo-folkową Rybcie znad Biebrzy. Śpiewały piosenki swoich babć, opowiadały biebrzańską gwarą o urokach Biebrzańskiego Parku Narodowego i pięknie Podlasia. Z pomocą Radia Białystok nagrały nawet 3 płyty! I koncertowały –- nie tylko w Polsce, bo też w Chicago i włoskich Dolomitach.
Ela kocha podróże – odwiedziła już 40 krajów i wciąż planuje kolejne. Emeryturę spędza bardzo aktywnie – nordic walking, pływanie, jazda rowerem, narciarstwo biegowe i alpejskie… A do „The Voice Senior” zgłosiła się, by udowodnić, że miłość do muzyki nie zna wieku oraz by promować wśród innych seniorów aktywny styl życia.