BARBARA GOŁASKA
Pochodzi z wojskowej rodziny. Była oczarowana, gdy nieopodal jednostki wojskowej, na której terenie mieszkała z rodzicami rozbili obóz Romowie. W każdej wolnej chwili podglądała ich ukradkiem zasłuchana w pieśniach. Jeszcze nie wiedziała, że w przyszłości będzie śpiewać razem z nimi…
Już jako mała dziewczynka sięgnęła po gitarę i w mig sama zgłębiła technikę gry. Poza muzyką, interesował ją świat i inne kultury. W liceum zapisała się do Pen Pal Club i korespondowała z pewnym Japończykiem, doskonaląc swój angielski. Gdy miała 22 lata wyjechała do niego z 40 dolarami w kieszeni. Jego rodzina zaproponowała jej wycieczkę objazdową po kraju bądź… gitarę Yamahę. Basia wybrała oczywiście drugą opcję.
Owa Yamaha towarzyszyła jej na scenie w Zielonej Górze i Opolu. Na opolskich Debiutach, gdzie wykonywała swój autorski numer „Inna”, zbystrzył ją sam Zenon Laskowik i zaprosił do współtworzenia muzycznej oprawy występów Kabaretu TEY. Wkrótce Basię wywiało także za granicę. W Holandii spełniło się jej marzenie z dzieciństwa – zaczęła bowiem występować z Romami. Koncertowała z nimi przez 9 lat. Traktowali ją jak swoją. Po powrocie do Polski kontynuowała swoją romską przygodę pod skrzydłami Edwarda Dębickiego, między innymi podczas festiwali Romane Dyvesa.
Jest z Torunia, stąd wielokrotnie występowała też w pobliskim Ciechocinku – to z repertuarem romskim, to z romansami rosyjskimi. Aktualnie gustuje w pieśniach latynoskich i to w nich realizuje swój temperament. I wciąż gra na tej samej japońskiej gitarze!

